środa, 26 marca 2014

GET FREE

Wszyscy się niezmiernie cieszymy z szybkiego nadejścia wiosny. Jest pięknie, wiosennie, ciepło i wszyscy się cieszą oprócz mnie. Słońce podziwiam przez dach biblioteki, a letni wietrzyk mogę poczuć co najwyżej z wentylacji. Ciężkie jest życie leniwego studenta dwóch kierunków, któremu nigdy w życiu nie udało się zrobić nic wcześniej niż na 3 minuty przed deadlinem. Jednak to nie jest najgorsze. Najgorsze jest bycie takim gałganem, który odporny jest jak skała na naukę na błędach. Myślę sobie, że gdyby przeanalizować, co tu wypisuję od czasu do czasu (a piszę raczej niewiele) to pewnie w 60% moich postów byłoby narzekanie na wieczne trwanie w NIEDOCZASIE. Taki mój urok, takie przekleństwo. Najgorsza cecha, uprzykrzająca piękne życie :) 


Wianek nadaje stylizacji wiosennego charakteru. Przykuwa większość wzroków na ulicy i powoduje uśmiech, co mnie zawsze bardzo cieszy. Bluzka kupiona około 6 lat temu, swego czasu ciuch ulubiony, później przeszedł do lamusa aby teraz przeżyć swój renesans. Rzadko wracam do starych ubrań. Staram się nie chomikować rzeczy, przez co większość nienoszonych ciuchów oddaje, czego później żałuje. Do tej bluzki zawsze miałam sentyment przez co mimo 4 lat leżenia, znów wróciła do łask. Chyba nawet wpasowuje się w trendy tej wiosny, nie sądzicie?


We are all really happy that spring came so early this year. It's warm, sunny and beautiful. Everybody is happy except me. I can admire sun only through the library roof and warm, fresh, spring breeze I can feel at most from the university ventilation :P Life can be really hard for a lazy student of two faculties, who had never done anything earlier than 3 minutes before deadline. But it's not the worst thing. The worst thing is when you are unable to learn from mistakes in some cases. I think that if we would go through all my posts in here (even though I dont write too much), in like 60% of my writing we would find info that I'm all the time in fucking rush and too late with everything. That's me. And I'm suffering because of that.

Wreath brings a little bit of spring to today's look. It also catches many sights and makes people smile, which is always really nice. My shirt was bought like 6 years ago, and for some time it was my fav piece of clothing. Later on, it was lying in my wardrobe for 4 years untouched and now it has it's own Renaissance. Usually I through away clothes that Im not wearing for a longer time (which I regret later) but with this shirt was a bit different. I just couldnt't throw it. I think, it even fits in with current trends, dont u think so?


shirt- H&M
vest- Aloha from Deer
pants- No name
shoes- Zara












7 komentarzy:

  1. swietny futrzak<3 super wygladasz


    http://zielonoma.blogspot.it

    OdpowiedzUsuń
  2. Powitałaś wiosnę w pięknym stylu! :) Jak mnie mnie rewelka, wyglądasz zjawiskowo :) A ten futrzak jest czadowy po prostu, świetnie uzupełnia cały zestaw :) Gorąco Cię pozdrawiam kochana :)

    OdpowiedzUsuń