środa, 13 marca 2013

How easy is it to fall in love with Finland?

W momencie powstawania naszego bloga, postanowienie było krótkie i proste: notki w postach mają być zwięzłe i w żaden sposób nie nawiązujące do polityki czy budzących kontrowersje tematów społecznych. Trzymamy się tej zasady mimo, że czasem chęć okazania własnej frustracji i wyrzucenia swoich prywatnych żali jest tak ogromna, że aż nam uszami wychodzi. Ostatnio ktoś zadał mi pytanie, dlaczego ludzie myślą, że gdy tylko przekroczą polską granicę będzie żyło im się lepiej. Każdy ma w  tym temacie swoje osobiste przekonanie czy lepiej czy gorzej, natomiast ja powiem, że zdecydowanie może żyć się ŁATWIEJ. I wszelkie argumenty typu: "a ludzie w Afryce.... A dzieci w Chinach.... A drogi w Rosji.... " itd. Ja powiem, że oprócz doceniania wszystkiego co mam, rodzice uczyli mnie zawsze, żeby równać się do lepszych, a nie pocieszać, że inni są gorsi. Ale do sedna. Nie cierpię ciągłej zimy panującej w Finlandii. a szaro-srakie dni powodują mdłości i całodniowego lenia. Mimo to, bez wątpienia mogę powiedzieć, że zakochać się w Finlandii jest bardzo łatwo. Podam kilka bagatelnych, być może infantylnych przykładów, ale zawsze powodujących uśmiech. Cieszy mnie, że mój rower stoi przed blokiem nie przypięty do rury, kaloryfera, dachu i czego tylko się da, aby uchronić go przed kradzieżą. Rower, bez żadnych zabezpieczeń STOI od dwóch miesięcy :) narty mojego sąsiada wciąż luzem stoją na ulicy wbite w śnieg. Otwarte drzwi balkonowe przez 5 dni też nie przyciągnęły żadnego złodzieja (dodam, że mieszkam na parterze). W nocy można przejść lasami całe Joensuu wzdłuż i wszerz bez schizy, że ktoś Cię śledzi. Fajne jest to, że idąc na uniwersytet mam miękkie siedzonka, ogromne ekrany i najnowszy sprzęt multimedialny. Cieszy również biblioteka wyposażona w najnowsze komputery, super ksero, skanery i inne drukarki. Plus również za 200 darmowych kartek na semestr w ksero za to, że jesteś studentem. Miło, że uczelniana stołówka jest finansowana, dzięki czemu możesz się najeść i opić za 2,25 euro. Wszystko to jest fajne, ale powiedzmy, że są to już swego rodzaju luksusy. Przykro jest jednak zacząć temat edukacji obowiązkowej, której nie będę porównywać do polskiej ponieważ wyniki testów chociażby PISA mówią same za siebie. Nie wspomnę również o warunkach w jakich dzieci fińskie mają PRZYJEMNOŚĆ się uczyć, a w Polsce nawet w świetnych szkołach prywatnych nie można o takich pomarzyć. Bardziej mi chodzi o priorytety, którymi rządy naszych państw się kierują. Można się zastanawiać czemu Finlandia jest krajem tak bogatym, rozwiniętym i wykształconym. Ja powiem tak: w Finlandii jedym z najważniejszych priorytetów jest edukacja. Wykłada się na nią tu ogromne pieniądze, ale O DZIWO!! jakoś wszystko później się zwraca. Edukacja, która w naszym kraju jest zepchnięta na szary koniec politycznej drabiny spraw "to do". Nauczyciel w Finlandii to drugi najbardziej renomowany zawód zaraz po lekarzu. Przed prawnikiem. Zawód bardzo dobrze opłacany ale wymagający bardzo dużo pracy (której od nauczycieli w PL się nie wymaga). Niesamowicie jest zobaczyć, że INDYWIDUALIZM w nauczaniu istnieje nie tylko w teorii, a dodatkowo funkcjonuje rewelacyjnie i owocnie. Szkoda, że w Polsce trzeba mówić o nierównościach edukacyjnych wynikających z nierówności ekonomicznych. Bo przecież nie każdego stać na korepetycje więc nie każdy zda maturę. A tu bach!! W Finlandii to szkoła udziela korepetycji i dzieci mniej zdolne wypycha ze wszystkich sił, żeby dorównały równieśnikom. Jest to rola szkoły, a NIE RODZICÓW! Dzieci zdolne nie są, jak w wielu przypadkach w PL spychane do średniaków, a obowiązkiem nauczyciela jest przygotowanie sterty materiałów i zadań dodatkowych, a następnie ich sprawdzenie. Z ręką na sercu mówię, że jest jeszcze tona informacji i ciekawostek które chciałabym Wam tu opisać! ale czas mnie goni, a miejsca już sporo zajęłam :) Dodam tylko, że patrząc na historię edukacji można śmiało powiedzieć, że w XV, XVI XVII itd. wieku, wzorowaliśmy naszą edukację na wówczas najlepszych systemach. Polacy podróżowali po świecie, aby do Polski przywozić książki, teorie filozoficzne i koncepcje edukacyjne. Natomiast w wieku Wikipedii, Facobooka, Skype'a, wideokonferencji, maili, podróży, które czasowo przypominają teleportację, nie potrafimy choć trochę przyjrzeć się lepszym, a tym bardziej najlepszym i choć troszeczkę przemycić do nas. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że z własnej kieszeni (gdybym miała własną :D ) ufundowałabym Donaldowi i Krysi Szumilas krótką wycieczkę do Finlandii. Niech by sobie popatrzyli.

:) wracając do zdjęć. Nie jestem z nich zadowolona, ze względu na opuchliznę i zmęczenie na twarzy. Poza tym miało być kolorowo i wiosennie.

hat- H&M
jacket, jeans, shirt, shoes- Zara
bag- RI

Dear international readers :) I've just finished looong post where I compare finnish education system to polish one. It's extremly long and boring so forgive me for not translating it. Explaining very briefly I would say I admire finnish education system and I wish that one day we'll have similar in Poland.

I don't like today's pictures cause my face looks extremly tired. I just wanted to wear something that reminds me spring and these colours definately do.

















8 komentarzy:

  1. Shiny giiirl.... Shiny giiiirl... ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. zakochałam się w Twojej marynarce:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Co do edukacji zgadzam sie w 100%!!!! To podstawa funkcjonowania spoleczenstwa, a u nas niestety...Produkcja matolkow, wiec przyszlosc widze czarno:( Mam podobne spostrzezenia w miejsca, w ktorym obecnie mieszkam:) Bezpieczenstwo i perspektywy. Tego prozno szukac w Ojczyznie, niestety...:(((((
    Za to zestaw w przeciwienstwie do tekstu - baaardzo optymistyczny:) Swietne kolory, wiosennie i elegancko! Pozdrawiam. ANka

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękna marynarka! Do twarzy Ci w tym kolorze. Zapraszam do mnie http://decodethedresscode.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
  5. super blog może obserwujemy ? :)

    OdpowiedzUsuń