niedziela, 19 maja 2013

walking in the sun

Jedno słowo opisuje moją dzisiejszą niedzielę: leniwa. Post również będzie dosyć leniwy.  Zdjęcia zrobione w miarę szybko, a mimo to zdążyłam zostać skonsumowana przez rój komarów.
Gdyby ktoś jeszcze nie polubił naszego fanpage'a, ma szansę zrobić to TU


hat- crooks and castles
sunglasses- Ray Ban
shirt- Zara
shorts- River Island
shoes- Zara
bag- Mango 

There is one word that describes my sunday very well: lazy. So mine post also will be short and lazy. Pictures were taken quite fast but still it was enough to be eaten by mosquitos.
You can still like our fanpage on facebook if you click HERE. Thank you :)

















czwartek, 16 maja 2013

Summer Love

Wydaje mi się, że są to pierwsze zdjęcia na blogu, na których mam sukienkę.  Rzadko noszę spódniczki, natomiast sukienki prawie nigdy. Sukienkę, którą dziś miałam na sobie, chciałam pokazać na blogu już od zeszłych wakacji ale zawsze w ostatniej chwili jej miejsce zajmowały szorty. Bodźcem do założenia jej dziś jest fakt, że ostatnio ciągle słyszę od znajomych zapytanie czy zdarza mi się założyć coś bardziej dziewczęcego. Otóż zdarza. Mam nadzieję, że się Wam spodoba.


Dress- River Island

Jacket- Zara

Shoes- Aldo
sunglasses- Ray Ban
 

I think that it’s the first time on our blog when I’m wearing dress. Rarely I wear skirts but dresses almost never.  I’ve been trying to show my today’s dress on blog since last holidays but every time, at last minute I chose shorts. So finally I’ve decided to wear it today because many friends asked me if I’m ever wearing anything girlish. I am. I hope you’ll like it.



 

 












poniedziałek, 13 maja 2013

Joensuu- I miss you sooooo much

Po najdłuższej przerwie w naszym blogowaniu, powstał świeży post. Przepraszamy za tak długą nieobecność, ale ostatnie nasze tygodnie w Finlandii obfitowały w wiele obowiązków. Nie tylko uczelnianych ale przede wszystkim socjalnych. Chciałyśmy maksymalnie wykorzystać ostatnie dni naszej Erasmusowskiej przygody. Mamy nadzieję, że to ostatnia tak długa nieobecność na blogu. Od dziś posty będą się pojawiać regularnie. Przez kolejne kilka dni nie zobaczycie jednak stylizacji Pauli, gdyż ta szczęściara siedzi kilka dni więcej w naszym kochanym Joensuu. Myślałam, że pierwszy post nadany z Polski będzie niezwykle długi i pełen wspaniałych historii i wspomnień jednak są rzeczy i historie, których nie da się opowiedzieć. Powiem tylko, że jest mi bardzo smutno i niesamowicie ciężko wpasować się w inną niż Fińska rzeczywistość.

hat- crooks & castles via www.urbanflavours.pl
jeans blouse- Second Hand
t-shirt, bag- Zara
pants- Stradivarius
shoes- Lacoste



It’s the first post after such a long break. We are extremely sorry for such a long absence but our last weeks in Joensuu were full of university and social duties. We wanted to use our last time in Joensuu as much as possible. I really hope that this break is the last one on our blog. Since now, we will write regulary, but still for few days you will see only my pics cause lucky Paula stayed in Finland for few days more. I thought that first post written in Poland would be extremely long and full of awesome histories but now I know that it is impossible to describe some stories. And that’s the problem with our whole time in Joensuu- impossible to describe. I can just say, that I’m really sad now and I can’t get used to life in different place than Joensuu.

















wtorek, 23 kwietnia 2013

Joensuu feels like home to me

Ciężko jest mi napisać dziś coś ciekawego, bo jedyne o czym ostatnio myślę to zbliżający się powrót do domu. I choć ze wszystkich sił staram się o tym zapomnieć, to wychodzi na odwrót. Dopełnienie formalności wyjazdowych też nie ułatwia mi odsunięcia myśli o powrocie do Warszawy na bok. Oczywiście, bardzo tęsknie za rodziną i za miastem i za pieskiem moim ale niestety NIE CHCĘ WRACAĆ. Przynajmniej jeszcze nie teraz, zaraz. Przecież co dopiero tu przyjechałam. Nawet nie zdążyłam dobrze zapoznać się z małym Joensuu a już muszę pakować walizki. Gdy pierwszy raz usłyszałam o depresji dotykającej erasmusów po powrocie do własnego kraju, zaczęłam się śmiać i pomyślałam sobie, że większej bzdury nie słyszałam. Teraz wiem, że będzie mi "najgorzej" na świecie po powrocie. I choć 4 czy 5 miesięcy to nie jest długo, to mimo wszystko "moje łóżko, mój pokój, moje mieszkanie" teraz dotyczy Joensuu :) Znam tu już swoich sąsiadów, wszystkie ekspedientki w lokalnym sklepie, każdego kierowcę autobusu oraz godzinę przyjścia gazeciarza. Fajnie tu i swojsko. Nawet i świadkowie Jehowy mnie dziś nawiedzili :D Ale jest jeszcze inna sprawa. Mieszkam tu sama, sama gotuję, piorę i sprzątam, i wtedy kiedy mi się zachce. Wychodzę gdzie chcę, z kim chcę i jak chcę. Wracam według własnych upodobań. Wszystko robię sama. Niezależnie od nikogo. I choć na początku bywało trudno (szczególnie, że jestem mocno związana z rodziną czy chłopakiem), tak teraz jest mi z tym nieziemsko. Wygodnie jest być niezależnym. Szkoda, że to wszystko trwa tak krótko. Zostało mi jeszcze 17 dni mojej przygody. ZA MAŁO!!! PROSZĘ O WIĘCEJ! i choć wiem, że życie nie polega na wygodnictwie to niesłychanie żałuję, że jest to ostatni tak WSPANIAŁY i beztroski czas w moim życiu. Więcej takiej szansy nie dostanę.

Przepraszam za te smęty, tak mnie naszło. A deszcz i wisząca chmura nie dodają otuchy.

hat-h&m
jecket- Zara
shorts- Topshop
tights- gatta
shoes- Zara

Its really had for me to write sth interesting today. For the last few days the only thing I've been thinking about was that I'll have to leave Joensuu soon. Even though I'm trying hard to focus on something else it just doesn't work. Departure formalities that I have to conduct also don't allow me to forget about going back to Warsaw. Of course, I miss my family, my city, my doggy buuut..... I DON'T WANNA GO HOME!! At least not now! I just got here. I didn't even have enough time to see all small Joensuu and I already have to pack my things. When I heard that people suffer from depression after coming back from erasmus I started to laugh and I told myself that I have never heard worse bullshit. But now I know, I will feel "THE WORST IN THE WORLD" when I arrive back home. Even though 4 or 5 months is not very long time it still caused that when I say "my bed, my flat, my room" I'm talking about Joensuu. I already know my neighbours, all cashiers in local shop, I know every bus driver and exact hour of newsboy to come. It's nice and I feel familiar with this place. Today even Jehovah's Witnesses visited me!! :D Feels like home:) But there is also other thing. I'm here alone, I live alone, I cook by myself, do laundry and cleaning by myself. I go out whenever I want, with who I want and how I want. I come back whenever I feel like coming back!! It's AWESOME! I'm totally independent and I like it. I hate that my erasmus is so short!!! And even I still have 17 days left it's too short! I want more! I'M BEGGING FOR MORE! especially because it's the last time of such a freedom and carefree time in my whole life. I won't get a chance like this anymore.

Sorry for this sorrow but I just feel like this today. Also, rain and huge cloud above Joensuu don't help.



















niedziela, 21 kwietnia 2013

Size 0, bitch !

Ostatnio wspominałam, że w Joensuu wiosna już w pełni. Wszystko wokół zaczęło się zmieniać i pachnieć cudownością. Nie tylko pogoda, choć tu przede wszystkim widać znaczącą różnicę - jest ciepło i słonecznie, ptaszki ćwierkają, dzieciaki biegają jak oszalałe po ulicy, a o śniegu wszyscy dawno zapomnieli. Jednym słowem - cud miód i orzeszki, a przynajmniej nie czuć legendarnym "sandałem". Wraz z wiosną przyszedł też świetny nastrój i nieodparta chęć działania. Gdyby dorzucić jeszcze to, że w końcu pożegnałam towarzyszące mi w ostatnim tygodniu szczepy zmutowanych bakterii i załatwiłam większość spraw uniwersyteckich - zaczyna robić się niebezpiecznie. Niebezpiecznie przyjemnie. W końcu możemy endżojować czas w Joensuu w należyty sposób - czyli na maksa :) Oczywiście wciąż gdzieś tam z tyłu głowy siedzi 'końcówka maja', wraz z którą to będziemy musiały pożegnać się z Finlandią i nie ukrywam, że trochę... trochę bardzo mi z tego powodu przykro... Ale wiadomka - "wszystko, co dobre, szybko się kończy". I tak sobie myślę właśnie ostatnio (nie to żeby odkrywczo czy pioniersko, raczej dostrzegam pewne prawidłowości, które dostrzega się dopiero jak Cię dorwą), że skoro się kończą, to może lepiej w ogóle ich nie zaczynać? Tym bardziej jeśli naturalna kolej rzeczy nakazuje cierpieć po ich stracie? Z drugiej strony można wytoczyć znaną, ludową mądrość, że przecież "lepiej żałować tego, co się zrobiło, niż tego czego nie mieliśmy odwagi się podjąć". No właśnie. I chyba jednak wolę wierzyć w tę drugą opcję  i starać wcielać się ją w życie....  A skoro już tak refleksyjnie w dzisiejszym poście (:D), to na koniec rzucę sobie jeszcze cytatem, który w ostatnim czasie żyć mi nie daje (toteż obiecałam sobie, że gdzieś go wcisnę, coby ludzi doedukować). No, więc padło tutaj... Pozwolę sobie zacytować w języku obcym, ponieważ w tymże występuje w oryginale. Cytuję poniżej.

shorts- Zara
t-shirt- T-queer klik
trainers- New Look
cap- New Era
beanie- www.urbanflavours.pl
rucksack- Parfois
jacket- SH


Last time I wrote you that spring already has come to Joensuu and just in one moment everything changed diametrical. First of all - the weather. It's sunny and warm (I can even go out just in my sweatshirt) and there is almost no snow, birds are singing, children playing on the street - it's brilliant. And my mood is awesome as well. Finally, I'm not ill anymore, I'm almost done with my uni things and now I can enjoy the time in here in the best way ever, way that I didn't even excpect. Still I know that I'm leaving in the end of may, so actually, don't have so much time and this fact is getting me really upset... Surely, I'm trying to 'feel' every moment, but sometimes I have only one sad conlcusion - all good things come to an end so fast.... So, what's the solution? Maybe it's better not to begin, not to involve than suffer about loosing them later? On the other hand, someone once said that it's better to regret the things you did than these ones that you were not able to do because of your fear or insecurity. It seems to me that the second thought is much closer, at least to me and, obviously, I will do my best to follow it. At the very end, I want to share with you one quote that last days is getting me crazy with its genius (and I promised myself to show it to the rest of the world :D):


 'Find what you love and then... let it kill you.'
                               -  Charles Bukowski


Have a nice evening and week as well :)